Rodgers nie zabrał na ten mecz swoich najlepszych zawodników (Aggera, Gerrarda, Skrtela, Suareza, Johnsona, Reiny, Kellyego, Lucasa). Mecz nie ma dla The Reds wielkiej rangi, podobnie w zasadzie jak te rozgrywki. Poza tym Liverpool i tak prowadzi w swojej grupie i nawet jeśli dziś przegra, będzie jeszcze grał z Yaung Boys i Udinese, więc z pewnością wywalczy jakieś punkty jeśli chce awansować. Za 3 dni mecz z Chelsea i on jest w tej chwili najważniejszy. Liverpool ma oczywiście wielu utalentowanych młodych zawodników na ławce, dla Yesila, Morgana czy Coady'ego to wielka szansa, ale jednak to jeszcze nie ten poziom; są za młodzi, nie ograni na tym poziomie i nie zgrani w składzie w jakim zagrają dzisiaj. Anzhi po chwilowym kryzysie i porażkach na Anfield oraz z Rubinem Kazań znowu wygrywa. Bez istotnych osłabień (znak zapytania tylko przy Traore) z solidną defensywą nie da sobie raczej zagrozić z tyłu niedoświadczonym napastnikom Rodgersa, a z Zhirkovem i Eto'o z przodu bez trudu znajdzie sposób na defensywę tej drużyny The Reds.

