Obydwie ekipy przystąpią do tego meczu podrażnione. W przypadku the Villans chodzi o to, iż polegli w Pucharze Ligi z Tottenhamem aż 0:4 (13 września), podczas gdy Koguty mają za sobą wstydliwą, a zarazem katastrofalną, derbową porażkę z WHU (0:3). Z ciekawostek statystycznych, AV nie zdołała zachować czystego konta na Villa Park od 14 ligowych potyczek, tracąc po drodze aż 25 goli. Tak więc biorąc pod uwagę siłę rażenia the Lilywhites, trudno jest oczekiwać, iż akurat dzisiaj piłkarze Paula Lamberta zagrają na zero z tyłu. Ale pamiętajmy również - oczywiście zachowując wszelkie proporcje - że Aston Villa to taki Śląsk Wrocław, który ma fajny atak (Benteke najprawdopodobniej wraca do składu), a zarazem katastrofalną defensywę. Teoretycznie martwią underowe wyjazdowe wyniki Kogutów, aczkolwiek biorąc pod uwagę fakt, iż będą chcieli zmazać plamę po Młotach, powinno być ciekawie. Większa siła i solidność stoją po stronie gości. Ale jeżeli the Villans zdołali pogonić MC (3:2) na ich terenie, zapewne też pokuszą się o bramkę w meczu z ekipą z White Hart Lane. Aston Villa jest w dobrych humorach po zdobyciu 7 oczek w ostatnich trzech meczach ligowych. Szczególnie ważne dla morale drużyny było zwycięstwo nad The Citizens i dziś zespół Lamberta bez żadnych kompleksów będzie walczył z Kogutami.

