Dziś wieczorem w stolicy kraju Basków dojdzie do hitu rewanżowej rundy 1/8 Ligi Europy, w którym zmierzą się drużyny Athletic Bilbao i Manchesteru United. Trudno jakikolwiek sposób prorokować zwyciężcę tego pojedynku, choć faworytem do awansu jest ekipa gospodarzy, która wygrała w Anglii 3:2. Dużą winą za ten wynik można obarczyć fatalnie spusijącą się tego wieczoru angielską obronę i tylko dzięki wątpliwemu karnemu podyktowanemu dla United w doliczonym czasie gru, Czerwone Diabły wciąż jeszcze mają nadzieję na awans do ćwierćfinału. Piłkarze z Bilbao to obecnie absolutna czołówka La Liga i czwarta siła w Hiszpanii. Wprawdzie w ostatniej kolejce (prawdopodobnie zmęczeniu po meczu z United) przegrali 1:2 w Pompelunie z Ossasuną, ale w lidze wciąż liczą się w walce o eliminacje Ligi Mistrzów. Jeśli chodzi o filozofię ich gry, to baskijski zespół gra bardzo ofensywnie, strzelając gola niemal w każdym meczu. W marcu w 3 meczach strzelili 6 goli, tracąc 4. Nie pamiętam więc kiedy ostatni raz schodzili z boiska bez strzelonej bramki. Tylko w lutym w 7 meczach strzelili 17 goli, przy stracie 11. Czerwone Diabły do Bilbao jadą z nastawieniem osiągnięcia dwubramkowego zwycięstwa (2:0 czy 3:1 - bez różnicy). Znając ich brzydką grę, dużo będzie walki w środku pola, wrzutek z obydwu stron boiska i szukania fauli w polu karnym. Ich skuteczność jest jednak zabójcza, choć w Premiership trudno im strzelić gola, to w Lidze Europy defenswya się myli o wiele częściej. W marcu w trzech meczach strzelili 7 goli tracąc 4. W lutym w 7 spotkaniach strzelili 10 bramek, pozwalając swoim rywalom na pokonanie De Gei aż 7-krotnie. Stawiam zakład, iż obie drużyny strzelą gola, i liczę, tj w wpierwszym spotkaniu, na grad goli.

