Siódma kolejka Hiszpańskiej Primera Division upływa nam pod znakiem naprawdę wielkich hitów tym największym oczywiście wielkie derby Madrytu ale zanim one to parę godzin wcześniej równie ciekawie będzie na San Mames gdzie Bilbao będzie podejmować Valencie. Bilbao po świetnym dwumeczu z Barceloną gdzie zgubiło całą swoją intensywność w grze a raczej zatracili skuteczność pod bramką rywala. Był to zawsze zespół słynący z agresywności, wysokiego pressingi i naciskaniu rywala przez 90 minuty szczególnie gdy grają przed swoją fantastyczną publicznością. Mimo raku tego najważniejszego czyli skuteczności jest to drużyna która u siebie w każdej chwili może odpalić i strzelić kilka bramek szczególnie w takich starciach gdzie zawsze koncentrują się jeszcze bardziej niż zwykle. Nie wyszło z Realem z którym przegrali 1:2 ale potrafili fragmentami niesamowicie przycisnąć. Brak punktów i niska pozycja w tabeli nie bierze się też z braku bramek ale bardziej z postawy w defensywie w tej chwili jest to zespół który stracił już 13 bramek tylko Espanyol ma na koncie o jedno trafienie więcej ale to pokłosie starcia z Realem który strzelił pięć bramek. To jest ich teraz główne zmartwienie bo także w Lidze Europejskiej tracą w łatwy sposób te bramki. Valencia po wykonaniu zadania w poprzednim sezonie czyli miejsce w pierwszej czwórce miała w tym roku poważniej zagrozić wielkiej trójce, ale gdzie nie mogą złapać rytmu. Znaki firmowe tej ekipy to gra u siebie gdzie są piekielnie mocni i dynamika w grze, potrafią szybko wyprowadzać piłkę z linii obronny do ataku, szczególnie świetnie robią to skrzydłowi – kontrami zamykali nie jeden mecz w poprzedni sezonie. Teraz ich gra jak wspomniałem jest mniej stabilna w tym sezonie mieliśmy już typowe spotkania tej ekipy czyli takie w którym wiele się działo włącznie z bramkami. Co ciekawe do tej pory w Primera wiele bramek nie stracili a dziwi mnie to tym bardziej że dla mnie Otamendi to był mózg tej formacji, ale z drugiej strony nie było też rywala z takim potencjałem jak Bilbao a Zenit pokazał w Lidze Mistrzów że ta formacja ma wiele słabych punktów. Wyjazdy w poprzednim sezonie gdzie forma była wyższa to też zdecydowanie więcej bramek traconych. Nie bez znaczenia będzie też dziś absencja bramkarza numer jeden Diego Alvesa oraz dwóch podstawowych defensorów José Gayá i Abdennour. Mecz ekip których po słabym początku remis nie będzie urządzał a jeśli zagrają przynajmniej w jakiejś części w swoim stylu jaki lubią to może to być naprawdę bardzo otwarty mecz i akcja za akcję.

