Zmagania w 2015 roku w hiszpańskiej Primera Division rozpocznie potyczka aktualnego mistrza kraju który będzie na własnym stadionie gościł ekipę Levante. Atletico sprawiło kibicom na święta dwa prezenty, pierwszy w postaci wysokiej wygranej nad Bilbao w ostatniej kolejce przed świętami, drugi prezent już raczej noworoczny to powrót Torresa do klubu. Cała uwaga na konferencji i mediach skupiona jest właśnie na El Nino, jednak Simeone przestrzega że w tej chwili najważniejszy jest rywala a nie nowy – stary zawodnik, bo żadnego rywala nie można lekceważyć a przekonali się o tym w ostatnim meczu u siebie kiedy to ulegli Villarreal 0:1. Mimo wszystko mistrz Hiszpanii utrzymują cały czas równą i wysoką formę, jednak w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu jest już więcej wpadek wynikający moim zdaniem z dużą słabszej postawie w defensywie na ten moment 14 bramek straconych nie jest to tragiczny wynik ale biorą pod uwagę resztę zespołów i poprzedni sezon to zdecydowanie widać różnicę, do tego dziś zabraknie lidera tej formacji Mirandy. Stracili Coste ale ten brak nie jest odczuwalny bardzo fajnie został Hiszpan zastąpiony a nawet trzeba przyznać że na jego sprzedaży zyski dwóch klasowych napastników Mandzukica oraz Griezmann którzy świetnie odnaleźli się w nowym otoczeniu. Levante zawsze słynęło z bardzo solidnej gry w defensywie, szczególnie u siebie gdzie potrafili zatrzymywać najlepszych, jednak z tej gry za wiele nie zostało. Zebrali zarówno od Barcy oraz Realu po pięć bramek i to u siebie nie strzelając żadnej. Po tych wynikach oraz pozycji w tabeli zmieniona nie tak dawno trenera, efekt jest taki że zremisowali pięć spotkań z rzędu, wliczając w to rozgrywki pucharowe. Nie jest to odznaka jakieś zwyżki formy bo rywale bardzo słabi, którzy również będą się bili w dolnych rejonach. Na wyjeździe do tej pory tylko jedno zwycięstwo na terenach takich jak Vigo czy Bilbao nie mieli nic do powiedzenia i przegrali po 3:0 a z całą pewnością po każdym względem Atletico jest mocniejsze od tych zespołów. Słabsza postawa Atletico w defensywie, do tego przerwa świąteczna oraz rywal który zawsze na ten mecze z najmocniejszym strasznie się motywuje skłaniają mnie ku graniu tutaj na bramki, oczywiście nie zdziw mnie tutaj fakt ze sami gospodarze pokryją tą linię ale przed rokiem tak łatwo nie mieli wygrali 3:2, zresztą przed dwoma laty na tablicy wyników widniał ten sam rezultat.

