Jeszcze parę tygodni mówiło się o tym, że Atletico złapało kryzys i nie będzie się liczyło w walce o mistrzostwo Hiszpanii. Rzeczywistość pokazała co innego. Piłkarze Diego Simeone pokonali mały kryzys i wykorzystali potknięcia Realu oraz Barcelony i na dzień dzisiejszy są na 1 miejscu w tabeli La Liga. W 31 meczach zgromadzili 76 punktów na co złożyło się 24 zwycięstwa, 4 remisy oraz 3 porażki. Bilans bramkowy to 69:22. Wprawdzie Atletico nie zdobywa tylu bramek co Real czy Barcelona, lecz mają najlepszą obronę. Obecnie Atletico ma serię 5 zwycięstw z rzędu w lidze. Gospodarze w środku tygodnia grali mecz na Camp Nou z Barceloną w ramach Ligi Mistrzów, który zakończył się remisem 1:1. Na własnym obiekcie w 16 spotkaniach zdobyli 42 punkty na co złożyło się 13 zwycięstw i 3 remisy. Tutaj bilans bramkowy jest również ciekawy, ponieważ przy zdobytych 45 bramkach stracili tylko 9. Ciekawostką jest fakt, że w ostatnich 5 meczach w Primera Division na Vicente Calderon tylko Real potrafił zdobyć choćby jedną bramkę. Jeżeli chodzi o Villareal, to beniaminek, który wejście do ligi ma bardzo obiecujące. Drużyna balansuje na granicy miejsca dającego możliwość gry w europejskich pucharach. Zajmują 7 miejsce w tabeli, ze stratą 1 oczka do Realu Sociedad i Sevilli. Zgromadzili 49 punktów na które złożyło się 14 zwycięstw,7 remisów oraz 10 porażek. Zdobyli 51 bramek - najmniej spośród drużyn z pierwszej "7" w tabeli a stracili 37. Na wyjazdach grają całkiem nieźle, ponieważ z 15 spotkań wygrali 7, jedno zremisowali a przegrali 7-krotnie. Trzeba jednak zaznaczyć, że Villareal w meczach z czołowymi drużynami traci punkty tak jak np. w Madrycie z Realem czy z Valencią. Pomimo braku Diego Costy w barwach "Rojiblancos" stawiam na gospodarzy

