To na pewno starcie dla obydwóch bardzo ważne. Poza tym, że jest to pierwsze spotkanie, to koneksje historyczne spotęgują rangę tego spotkania. Austria w meczach przedmundialowych grała przeciętnie przegrywając 3 spotkaniach, w każdym z nich tracąc 2 bramki i 2 wygrali. W fazie grupowej byli jednak fenomenalni, bo wygrali aż 9 z 10 spotkań i zremisowali raz. Strzelili 22 bramki, a stracili 5. Trzeba jednak powiedzieć, że rywale nie byli tacy najsłabsi, bo mieli i Rosję i Szwecję oraz Czarnogórę, a mimo wszystko jednak im się udawało ich pokonywać. Marcel Koller świetnie poukładał młody zespół na czele z Arnautoviciem czy Alabą na czele. Kadrę stanowią głównie piłkarze spoza austriackiej Bundesligi. Jeżeli chodzi o ich dzisiejszych rywali, to sam awans na taką imprezę po wielu latach posuchy, jest czymś wyjątkowym. Węgry nie grały wielu meczów po eliminacjach: tylko z Chorwacją, Wybrzeżem Kości Słoniowej i Niemcami. O ile z Niemcami przegrali, to już z drużyną z Bałkanów i WKS zremisowali. Wiadomo jednak, że mecze towarzyskie nie są miarodajne. W samych eliminacjach szło im nieźle, bo zajęli 3 miejsce, ale rywale nie byli najmocniejsi, bo wyprzedzili Finlandię, słabą Grecję i Wyspy Owcze. Węgrzy w 10 meczach strzelili tylko 10 bramek. Awans osiągnęli po barażach z Norwegią, po dwóch zwycięstwach ( 2:1 i 1:0 ). Moim zdaniem to Austria jest o wiele mocniejszą drużyną, która nie będzie się napawała samym awansem, a realną perspektywą wyjścia z grupy i wygra to spotkanie

