Kto by się spodziewał jeszcze kilka lat temu, że trzeba będzie się poważnie zastanawiać czy na imprezie dużej rangi Brazylia będzie w stanie pokonać Wenezuelę?! Dla przypomnienia Wenezuela to jedyny kraj z tych zrzeszonych w CONMEBOL, który nigdy nie zagrał w Mistrzostwach Świata. To również jedyny ze wspomnianych 10, w którym futbol nie jest zdecydowanym sportem nr 1. Trzeba jednak docenić postępy, jakie robi ta reprezentacja. Potencjał również jest, że wspomnijmy tylko o Arango (do niedawna podpora M'gladbach) czy Rondonie (superstrzelec Zenita). Nie porównamy jednak tego z Brazylią. 5-krotni tryumfatorzy MŚ nawet jeśli słabsi niż zwykle, upokorzeni rok temu i bez najlepszego piłkarza to zdecydowanie wyższa półka niż dzisiejsi rywale, którzy nie są Niemcami. Dla zespołu i trenera Dungi to wielka próba i potknięcie w tym meczu doprowadziłoby chyba do trzęsienia ziemi w Rio. Na szczęście ma kto dla Kanarków grać i sądzę, że warto na nich postawić bo takiego kursu (mimo, że nie powala na kolana) prędko ponownie w podobnym spotkaniu nie dostaniemy!

