Szczerze mówiąc forma i jednych i drugich pozostawia wiele do życzenia. Buffalo może i wygrało dwa mecze z rzędu, ale nie były to przekonywujące zwycięstwa. Najpierw pokonali Calgary 2:1 u siebie, a później Ottawę 3:2 po karnych na wyjeździe. Z Ottawą mieli sporo szczęścia, gdyż Senators zamiast w bramkę to ładowali po słupkach, a także nie potrafili wykorzystywać prezentów od graczy Buffalo, którzy raz po raz w banalny sposób tracili krążek i stwarzali znakomite okazje do kontry dla Ottawy. Po meczu trener odetchną z ulgą, chyba myślał już nad tym co powiedzieć zawodnikom w szatni, gdyż nie było widać radości na jego twarzy. Nie ma co się dziwić, bo to Ottawa zasłużyła na zwycięstwo w tamtym spotkaniu, a w grze Buffalo potrzebne są korekty. Po pierwsze trzeba wyeliminować głupie starty krążka w strefie obronnej rywali, bo przeciwko lepszym drużyną niż Ottawa może to mieć fatalne skutki. Ze skutecznością też mogłoby być lepiej, więc czemu Buffalo ? Otóż jeśli Buffalo gra źle, to nie wiem jakie określenie pasuje do opisania tego co gra Jets. W meczu z Rangers nic nie pokazali, oddali co prawda 23 strzały na bramkę, a okazję do strzelenia gola stwarzali sobie przypadkiem - to tu się krążek dziwnie odbił, to NYR postanowiło sprawić rywalom prezent. W defensywie również zagrali słabo, a 0-3 to chyba najniższy wymiar kary (gdyby nie Pavelec w bramce to i z 0-6 mogłoby się skończyć). Ciężko oczekiwać jakichś zmian w grze Jets, bo po prostu brakuje umiejętności. Na dodatek dochodzi dość spora lista osłabień, co nie napawa optymizmem przed spotkaniem z Buffalo. Jedyne na co Jets może liczyć, to błędy rywala, ale myślę że z meczu na mecz będzie ich co raz mniej, a jeszcze te błędy musi być komu wykorzystywać, a obawiam się że w Jets nie ma kto. Ostatnie dwa mecze tych drużyn na lodzie Buffalo to zwycięstwa gospodarzy 4:1 i 8:2 i dziś liczę na kolejne.

