Spotkanie Carolina Hurricanes z San Jose Sharks powinno w domyśle obfitować w bramki. Jedynym argumentem przeciw mojemu myśleniu jest, lub może być zmęczenie gości, którzy wczoraj bardzo walecznie grali z Tampą Bay Lightning i oddali aż 50 strzałów na bramkę Rolosona, a co dziwne - przegrali. Na pewno są podminowani tym wynikiem i wyjdą zmotywowani na to spotkanie. Co znaczą rezerwowi bramkarze pokazał wczorajszy mecz Rangersów, którzy po 1 tercji już przegrywali 0-4 więc do overa brakło dwóch bramek i te dwie bramki Rangersi strzelili. Dziś Carolina z Justinem Petersem w bramce. Nie dość, że Hurricanes na ogół są słabą defensywnie drużyną (tracą 3.07 gola na mecz), to Peters tracił kolejno bardzo dużo bramek: 5,4,5,5,3,3,5,1,3,4. Tylko raz stracił mniej niż 3, dlatego jeśli dziś ma stracić 3 bramki, to do overa brakie równowartość tej liczby. Carolina ma kim straszyć, bo jest Staal, jest Skinner, jest Tlusty czy Sutter. Niestety kontuzja wyeliminowała Ruutu i to może być przeciwko gospodarzom. San Jose Sharks za to naprawde nieźle prezentują się w power play i wykorzystują 40% szans, co jest oczywiście najlepszym wynikiem w NHL. Do tego są w formie strzeleckiej, a dziś też wystąpią z rezerwowym bramkarzem Greissem, który ostatnio też puścił 3 bramki z Capitals. Bezpośrednie mecze to 7 overów i 3 undery. 5 bramek to minimum jakie tutaj zobaczymy i mam nadzieje, że więcej po stronie Sharks, którzy są bardziej klasową ekipą i którzy na pewno powalcza o wysoką pozycje w play-off.

