Nie widać końca kryzysy w Vigo, który trwa w najlepsze a przed nimi kolejny rywal z którym o przełamanie będzie bardzo trudno, przyjeżdża Valencia podbudowana świetnymi ostatnio wynikami. Marnym ale zawsze pocieszaniem dla kibiców gospodarzy jest to że zespół strzelił wreszcie dwie bramki ale to tylko w rozgrywkach Pucharowych, w Primera Division już siedem spotkań z rzędu bez bramki i zwycięstwa oczywiście. Mimo to dalej zajmują dość wysoko pozycję ale jak tak dalej pójdzie to szybko znajdą się drugiej połowie. Jakiś pozytywów przed tym spotkaniem ciężko szukać no są może dwa po pierwsze grają u siebie a po drugie do wyjściowego składu wrócą dwaj liderzy formacji ofensywnej tego zespołu a więc będzie miał kto akcję wykańcza bo to ze do takich sytuacji dojdzie jestem pewien przy ich stylu gry. Wracając jednak do tego spotkania pucharowego o którym wspomniałem gdzie strzelili dwie bramki to nie miały one prawie żadnej wartości bo stracili aż cztery i naprawdę polecam zobaczyć w jaki sposób to robili – piach to zbyt delikatne słowo, te problemy w defensywie to już dłuższa historia która się powtarza a dziś wcale łatwiej nie będzie a nawet jeszcze trudniej bo Valencia jest w ogromnym gazie. Celem minimum dla ekipy gości to minimum czwarte miejsce i powrót do Ligi Mistrzów, ale na pewno skrycie marzą o czymś więcej ale by to się ziściło takie spotkania trzeba wyrywać i oczywiście są tutaj faworytem po ostatnich występach. Świetnie radzą sobie w ofensywie szczególnie u siebie na wyjazdach też nie ma do czego się w tym aspekcie przyczepić ale problemem jest defensywa wyjazdowa. Właśnie straty w delegacji trzy remisy i dwie porażki powodują że nie są bliżej czołowej trójki. Wracając do defensywy to tylko w dwóch meczach nie stracili bramki a takie wpadki jak z Deportivo 3:0 czy z Levante 2:1 pokazuje ze chyba za wcześnie by na dobre włączyć się walkę o mistrza. Na pewno w dzisiejszym dniu wyjdą z takim samym nastawieniem jak ostatnio czyli walka przez 90 na całej długości boiska.

