Cztery lata trzeba było czekać na wielkie święto w Szkockiej Premier League a mianowicie wielkich derbów Glasgow. Celtic z nowym trenerem pierwszy plan na ten sezon zrealizował czyli jest faza grupowa Ligi Mistrzów. Po przejęciu ekipy przez Rodgersa spodziewałem się takich Celtów którzy mają szybkość, kombinację, kontrę w ofensywie i potrafią kreować wiele sytuacji i dobijać rywali z kontry i tak to dotychczas wygląda trzy spotkania i już 10 bramek strzelonych, w eliminacjach Ligi Mistrzów też było ofensywie ale kompletnie ten zespół przy takiej grze nie przekonuje w defensywie. Na krajowym podwórku ta jakość z większością rywali powinna wystarczać chociaż w każdym meczu tracili bramkę, ale rywal trochę solidniejsza i ta liczba błędów rośnie taki mistrz Izraela potrafił tutaj odbudować się z 3:0 w dwie minuty na 3:2, a w rewanżu wygrał 2:0 i miał jeszcze mnóstwo okazji do wyższego wyniku. Rangersi zrobili to co zaplanowali czyli najszybszy z możliwych powrotów do elity, z dawnych czasów tej ekipy w zespole pozostał tylko Miller, a reszta składu bardzo młoda i wobec awansu postanowiono wnieść trochę doświadczenia w drugą linie sprowadzając Bartona oraz Kranjčar. Nie wiem czy ten skład jest gotowy na walkę o mistrz szczególnie moim zdaniem trochę brakuje tego doświadczenia na tyłach i to widać na otwarcie sezonu w czterech spotkaniach z każdym tracili bramkę, ale też nie przegrali. Dla tej ekipy dzisiejszy mecz będzie takim testem czy są gotowi walczyć z rywalem o mistrza. Po tylu latach przerwy myślę że obie ekipy będą chciały stworzyć kibicom ten klimat który zawsze towarzyszył tym starciom - będzie agresja, walka, ostre spięcia i myślę że bramki bo jak wspomniałem Celtic przekonuje w ofensywie i wygląda w tym aspekcie bardzo dobrze, czego nie można powiedzieć o defensywie która dostaje od razu w kość gdy pojawia się trochę mocniejszy przeciwnik, goście jeszcze nie tak solidni na tyłach jak za dawnych czasów.

