Ustępujący mistrz kontra nowy mistrz tak zakończymy ostatnią kolejkę Angielskiej Premier League, Chelsea kończy fatalny sezon meczem przed własną publicznością z nowym sensacyjnym mistrzem Anglii Leicester City. „Lisy” od dwóch tygodni świętują i nie ma presji, jest większy luz, mniejsza koncentracja to jednak i pozwoliło ograć Everton w ostatnim meczu 3:1 a tak naprawdę gdyby wykorzystali wszystko co mieli to mogło być co najmniej szczęść. Wobec tego i dziś nie wyobrażam sobie Lisów tak bardzo skoncentrowanych i skupionych jak to ostatnio miało miejsce, nie ma takiej opcji. Będzie na pewno więcej luzu a to zrobi otwarty mecz. Kolejne powody za tym typem Vardy ma jeszcze szanse na tytuł króla strzelców i to jest na pewno powód by zagrać otwarte karty i wymianę ciosów. Nie wolno też zapominać że goście grali otwartą piłkę na początku sezonu która też dawała świetne rezultaty większość bramek zdobytych i straconych pochodzi z tamtego okresu, bo im dalej tym zespół grał znacznie bardziej taktycznie ale już tak nie musi, co było widać z Evertonem. Chelsea ten sezon zagrali katastrofalnie w defensywie, jeszcze za czasów Jose mieli także problem ze strzelaniem ale przyjście Hiddinka który dziś się żegna poprawiło jakość w ofensywie, poziom w defensywie natomiast utrzymali ten sam czyli bardzo mizerny. Ponad 50 bramek straconych to jak na ten zespół zdecydowanie za dużo, a jeszcze gorzej to wygląda u siebie 18 spotkań i 29 straconych przy 31 strzelonych tak jak mówiłem jakość w ofensywie zachowana na wysokim poziomie. Zresztą za Rosjanina Chelsea gra otwartą piłkę bo ten sezon od dłuższego czasu był stracony. Jeśli popatrzymy na ostatnie pięć starć na Stamford to mamy średnią ponad 3.9 bramki na mecz (10:9) te statystyki są dokładnie obrazem gry byłego już mistrza Anglii. Ostatni mecz sezonu przed własną publicznością nie ma opcji by Chelsea zagrała defensywnie i z zaangażowaniem w destrukcje przy takim podejściu gości będzie to mecz na bramki.

