Spotkanie dobrej drużyny domowej z bardzo słabą wyjazdową. Identyczna sytuacja jak z Montreal-Washington, tyle że różnica między drużynami jeszcze większa. Sabres przegrali ostatnie 9 meczów wyjazdowych, w tym 8 z handicapem dla drużyny przeciwnej. Nie mogą za bardzo poukładać swojej gry, morale są słabe, jest też sporo kontuzji w defensywie, a podstawowy bramkarz Miller rozgrywa najsłabszy sezon w karierze. Ofensywa też nie trybi - strzelają ok 2 bramek na mecz wyjazdowy. Na Chicago może to być za mało. Blackhawks muszą się uporać ze stratą Sharpa. Jednakże nadal Chicago dobrze spisuje się w grach w przewadze i to własnie powinni wykorzystać dzisiaj, więc można doliczyć im jednego gola z tej racji. Chicago zdobyło 17 punktów więcej niż Buffalo Sabres, a u siebie mają jeszcze lepsze bilanse bo 4 pozycja i bilans bramkowy 91:72. Ostatnio wygrali z San Jose Sharks 4:3, z Columbus i Minnesotą po 5:2. Myśle, że Chicago jest tutaj bardzo dużym faworytem i nawet nie warto szukać tu niespodzianki.

