Już o północy za Oceanem Atlantyckim dojdzie do starcia dwóch potęg najsilniejszej ligi hokejowej świata. O godzinie „zerowejâ€? czasu polskiego naprzeciw sobie staną Chicago Blackhawks i Vancouver Canucks. Mimo że oba kluby mają swoją bogatą historię to według mnie faworytem meczu i to zdecydowanym są „Czarne Jastrzębieâ€?. Chicago znajduje się na drugiej pozycji w tabeli konferencji zachodniej. Kontynuują passę trzech meczów bez porażki na własnej tafli. Kanadyjczycy przegrali natomiast trzy z czterech ostatnich swoich wyjazdowych meczów (Minnesota zbiła ich aż 5:1). Vancouver Canucks nie może wygrać z Chicago Blackhawks już od czterech meczów (dwa kończyły się remisami a dwa dotkliwymi porażkami, bilans 17:7 na korzyść „Jastrzębiâ€?). Myślę że Canucks odczuwają zmęczenie (trzy dni grania z rzędu - wszystkie wyjazdowe mecze, więc troszkę podróżowania było). Ten mecz może zakończyć się wysokim biciem. Stawiam na powtórkę z Play Offów, kiedy to Chicago dało lekcję gry Canucksom i wygrało 7:2. Tak wielu bramek może nie będzie ale taka przewaga Blackhawks owszem.

