O godz 1.00 dojdzie do pojedynku pomiędzy Chicago Blackhawks a Vancouver Canucks. Nie lubie grać przeciwko drużynie Canucks, ale ich forma woła o pomstę do nieba. Porażki z takimi drużynami jak Minnesota, Montreal nie powinny mieć miejsca. Widać zdecydowanie przemęczenie sezonem. Szczególnie zawodzą bracia Sedinowie, którzy ostatnimi czasy w ogóle nie potrafią znaleźć swojego miejsca na lodowisku. Dziś jeszcze dochodzi fakt, że najprawdopodobniej nie zobaczymy najjaśniejszego zawodnika w ostatnich meczach czyli Keslera. Będzie to bardzo duże osłabienia dla zespołu gości. Gospodarze natomiast grają bardzo dobrze kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa , wygrywając odpowiednio z St.Louis,Dallas,Washingtonem i Columbus. Bardzo dobrze w bramce spisuje się Crawford a Sharp w ofensywie gra nie wiele gorzej od kontuzjowanego Towesa. Podsumowując myślę, że będzie to wyrównane widowisko z lekką przewagą gospodarzy, wygrana jedną czy dwiema bramkami Blackhawks jak najbardziej realne.

