Gospodarze imprezy planowo wygrali grupę i na głównej arenie turnieju w Santiago rozegrają hitowo zapowiadający się cwierćfinał przeciwko Urusom, którzy delikatnie mówiąc nie zachwycili dotąd obserwatorów. Faworytem tu może być tylko ekipa znad Pacyfiku i trudno sobie wyobrazić inne rozstrzygnięcie niż awans Chile. Ambicje gospodarzy sięgają finału i moim zdaniem stać ich nawet na tryumf w tej imprezie. W fazie grupowej nie zawiedli swoich kibiców - najpierw pewnie pokonali Ekwador (2-0), potem zremisowali po widowiskowym meczu z Meksykiem (3-3), by na końcu nie pozostawić złudzeń Boliwii (5-0). Świetnie grają na tym turnieju Vidal (lider klasyfikacji strzelców z 3 golami), Sanchez i Valdivia. Nie może to nikogo dziwić po tym co pokazali na MŚ w Brazylii. Urugwaj jest w kryzysie i to także potwierdził słaby mundial w ich wykonaniu. Brak przede wszystkim Suareza, bez którego Urusi nie zdobywają bramek. W słabej formie jest Cavani a faza grupowa to droga przez mękę obrońców tytułu. Wymęczone 1-0 z Jamajką porażka z Argentyną (0-1) i tylko remis z przeciętnym Paragwajem (1-1) - to mierny obraz 4 drużyny świata z 2010 roku. Faworyt zatem może być tylko jeden i jest nim ekipa gospodarzy. Pytanie czy dadzą radę w regulaminowym czasie. Moim zdaniem tak!

