Kursy na gospodarzy spadają i nie ma co się dziwić. Blue Jackets mają szansę by dobrze zacząć serię domową i przełamać historię. O czym mówie? Nashville wygrało 39 z 53 spotkań pomiędzy tymi drużynami i 6 z ostatnich 4. Ale już na wyjazdach Nashville jeśli wygrywało to po bardzo zaciętym spotkaniu. Często pomiędzy tymi drużynami padał remis, więc jeśli ktoś się nie waha to może zagrać bez dogrywki. Rick Nash i Jeff Carter wrócili do wspólnej gry dla gospodarzy, a w bramce zaczął regularnie występować były bramkarz Vancouver - Curtis Sanford. Od tego momentu Columbus grają dużo lepiej. Sanford puszcza 2,04 bramek na mecz i ma lepsze statystyki na ten moment niż bramkarz rywali Pekka Rinne (drugi bramkarz zeszłego sezonu). Oczywiście Rinne zagrał 2 razy więcej meczów, więc statystyki te mogą się jeszcze zmienić. Ale Nashville nie może polegać tylko na bramkarzu. Ostatnio nie grają najlepiej i przegrali 7 z ostatnich 10 meczów i w 8 z 10 nich strzelali po 1-2 bramki. Columbus za to wygrało 5 z ostatnich 10 meczów, ale dwa ostatnio po rzutach karnych. Mam nadzieje, że dziś do tego nie dojdzie. W końcu Columbus oddaje średnio o 6 strzałów więcej niż Nashville. Moim zdaniem padnie tutaj niski wynik, a najbliżej będzie do remisu 2-2 z małą przewagą gospodarzy.

