W ramach III rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów, Dynamo Kijów na własnym boisku zmierzy się z Feyenoordem Rotterdam. Ukraińska drużyna już od dwóch lat próbuje się dostać do tych elitarnych rozgrywek, lecz bezskutecznie. Cały czas za plecami Shakhtara Donieck, ale z roku na rok drużyna ze stolicy Ukrainy rośnie w siłę. W tym sezonie celem jest przede wszystkim zajęcie pierwszego miejsca w rodzimej lidze oraz awans długo wyczekiwany awans do Ligi Mistrzów. Na dzień dzisiejszy szanse są dość spore, bo rywal, choć znany i w przeszłości bardzo dobry, teraz nie ma za bardzo kim grać. Co prawda w ubiegłym sezonie sprawili bardzo wielką niespodziankę i zdobyli wicemistrzostwo kraju, ale wciąż w drużynie nie ma graczy, którzy ciągle by trzymali wysoką formę. Jest jedynie utalentowana młodzież i kilku mniej znanych zawodników. W dodatku z zespołu odeszli Ron Vlaar, który był zdecydowanym liderem obrony, John Guidetti który w 23 meczach zdobył aż 20 bramek, Ottman Battala, Karim El Ahmadi oraz Kevin Jansen. Są to znaczące osłabienia i chyba nikt nie wie jak zaprezentuje się Feyenoord, który nie dokonał prawie żadnych transferów ( nie licząc zawodników, którzy przyszli za darmo ). Na ich niekorzyść wpływa również fakt, że nie grają jeszcze sezonu ligowego w przeciwieństwie do ich rywala oraz tylko rozegrane dwa mecze sparingowe. Dynamo Kijów jest już dawno po rozpoczęciu sezonu - jak dotąd wygrali wszystkie trzy mecze. Niesamowicie wzmocnili zespół: przyszedł Marco Ruben z Villarrealu, Miguel Velloso, Niko Kranjcar, Raffael, Andrij Bogdanov. Na te transfery wydali grubo ponad 15 mln euro, co świadczy jak bardzo zależy włodarzom klubu na tytule mistrzowskim i Lidze Mistrzów. Ukraiński zespół też bardzo mało traci bramek - będzie to kolejny atut przeciwko zespołowi z mierną ofensywą. Myślę, że to wszystko jednoznacznie wskazuje na gospodarzy meczu i to oni zapewne na kolejny mecz będą już mieli sporą zaliczkę.

