Everton zagrał dotychczas 3 różne mecze w EPL. W pierwszym przegrał choć zasługiwał na wygraną, w drugim wygrał choć powinien ponieść porażkę, a w trzecim zremisował mając przewagę. Skupię się jednak na ostatnim meczu, bo podobnie będzie wyglądał dzisiejszy. Toffees tydzień temu zdominowali Aston Villę po całkiem odbrym meczu. Na szczególną uwagę zasługuje gra Evertonu w powietrzu w ataku, ponieważ dzięki niej stwarzali duże zagrożenie pod bramką rywala. Równie dobrze wyglądało urywanie się od krycia, co umożliwiało minięcie obrony. Krótko mówiąc Toffees zagrali bardzo solidnie z rzadka dopuszczając Aston Villę do swojej bramki. Z kolei Wigan mierzyło się w zeszłej kolejce z City. O porażce 0:3 zadecydowała głównie przewaga indywidualności po stronie Citizens. Tak czy siak, obrona Wigan zagrała słaby mecz. Obrońcy słabo kryli przecwinika w polu karnym, pomoc praktycznie nie miał piłki przy nodze, jedynie atak zagrał na niezłym poziomie, stwarzając parę dogodnych sytuacji. Znowu błysnął Di Santo, a gdyby nie Al Habsi, to mecz mógłby się skończyć wyższym wynikiem. Należy wspomnieć również, że Wigan we wtorek przegrało z Crystal Palace w pucharze ligi co może lekko podłamać graczy.

