Fiorentina potwierdza, że liga włoska jest bardzo mocna w tym sezonie. Już zwycięstwo w sierpniu ze zdobywcą LM Realem 2:1 w Warszawie (mimo,że pierwsi stracili gola tam i strzelił go CR7) zapowiadało dobry, bardzo dobry sezon. Fiorentina prawie awansowała do finału PW, w 1-szym meczu 1/2 wygrała z obecnym finalistą LM Juve 2:1 na wyjeździe, przegrała jednak 0:3 u siebie i nie zagra w finale. "Nie zwracamy uwagi na to, jak duża jest nasza szansa na awans. Mamy, co najwyżej, 10-15 procent szans na finał, ale zagramy o wszystko. Bazując na tym, co zobaczyłem w pierwszym starciu, musimy odnaleźć w sobie nieco bezwzględności i szczęścia. Najważniejsze, by nie stracić gola " podkreślił 40-letni szkoleniowiec gospodarzy Montella, nowa trenerska gwiazda Fiora przegrała 0:3, ale w tym sezonie potrafiła pokonać silniejsze ekipy od Sevilli jak wspomniany Juve (zdobywając ich twierdzę, co nie udało się i Atletico, finaliście LM i Realowi, zwycięzcy LM) więc tym bardziej powinni wygrać z Sevillą. Te zwycięstwa z gigantami dziś powinny procentować i dać wiarę, że przy bardzo dobrym dniu nawet 3:0 jest możliwe. Montella mówił nawet, że mogą i 5:0 wygrać, w co nie wierzę, nie wierzę też w 3:0, ale wierzę w zwycięstwo gosp. Sevilla ma niewielkie szanse na 4-rte miejsce w La Liga. Wygrana w LE to jedyna szansa na grę w LM w przyszłym sezonie. Fiorentina też jest 5-ta w swoje lidze, LM to jedynie dzięki wygranej w LE jest możliwa dla nich w przyszłym sezonie. Przy gorącym dopingu niezłych fanów powinni dziś wygrać.

