Takiego Besiktasu się spodziewałem po objęciu stanowiska trenera przez Gunesa. Jego zamysł taktyczny który dał świetnej wyniki w Bursasporze przelał na bardziej utytułowany Besiktas. Filozofia gry tego pana jest prosta wysoki pressing, duża ilość graczy biorących udział w akcjach ofensywnych i stawianie po prostu na atak nie ważne czy się przegrywa czy wygrywa zawsze dążą do strzelania bramek. Pierwszy mecze sezonu dał już odpowiedź że tak będzie wygrana 2:5 z Mersin i tak jak wspomniałem mimo korzystnego rezultatu nie było dużego zmiany tempa gry czy cofnięcia się do defensywy. Pierwszy mecz przed własną publicznością przegrali z Trabzonsporem 1:2 ale to była ta sama gra w którą wkradał się nieskuteczność, do tego sędzia też dorzucił swoje do tego wyniku min. wyrzucając Quaresme a mimo to grając w osłabieniu to oni atakowali. Po końcowym gwizdku było widać dużo złości którą w pozytywny sposób czuje że przeleją na dzisiejsze starcie i nie ukrywam przy takiej grze w ataku są sami wstanie pokryć linię overową, ale też taka gra daje dużo momentami swobody rywalom. Gospodarze to ekipa środka stawki która sezon rozpoczęła od wysokiej porażki z Kasimpasa przed własną publicznością 0:3, w następnej kolejce było już lepiej i ograli przebudowany Bursaspor 0:1. Zespół wzmocnił defensywę i linię pomocy ale w tej pierwszej formacji widać że trzeba czasu by nowa obrona złapał rytm ze sobą. Pomoc zyskała na kreatywności i doświadczeniu też potrzebują czasu nowi gracze ale tutaj jest łatwiej tym bardziej że jest komu dostarczać piłki w ataku bo tutaj nie ma zmian i trener ma trzech szybkich i bramkostrzelnych graczy. Warto też dodać że Gaziantepspor był drugą najrzadziej remisującą ekipą w lidze w poprzednim sezonie. Jak wspomniałem na początku sezonu każde spotkanie Besiktasu z tym trenerem trzeba brać jako mecz w którym bramki powinny padać i oby dziś było podobnie.

