W La Liga Getafe gości dziś Valencię. Kursy są dość wyrównane, zważywszy na przepaść w potencjale tych klubów i drużyn. W tabeli tej przepaści aż tak bardzo może nie widać. Tak czy owak Getafe jest w strefie spadkowej i bardzo potrzebuje zwycięstwa. To pierwszy powód wyrównanych kursów. Następny jest taki, że od 2 kolejek Getafe ma nowego trenera (Juan Esnaider). Esnaider poprowadził Azulones w spotkaniu z Realem (porażka 1-5, co było wkalkulowane), ale w następnym meczu pod jego ręką Getafe pokonało Real Sociedad 2-1. Zapewne można tu mówić o efekcie nowej miotły, który być może potrwa dłużej niż 1-2 kolejki. Ale moim zdaniem dzisiaj to będzie za mało na Valencię. Valencia miała fatalny sezon, jednak po objęciu drużyny przez Pako Ayestarana spisuje się coraz lepiej. Po raz pierwszy Ayestaran poprowadził Nietoperze przeciwko Las Palmas 2 dni po otrzymaniu drużyny, Valencia przegrała 1-2. Ale kolejne mecze były coraz lepsze, okazało się że drużyna potrafi grać skrzydłami, z czego kilka sezonów temu była znana, zawodnicy są dobrze przygotowani i bardzo głodni zwycięstw. Efektem tej przemiany były 3 wygrane z rzędu, w tym z Barceloną na Camp Nou. Nie sądzę, żeby Getafe było w stanie przerwać serię Valencji.

