Pierwsze oficjalne spotkanie jakie rozegrał Gibraltar z pewnością dawało tej drużynie poczucie wartości, gdyż zremisowali na wyjeździe ze Słowacją 0:0. Potem przegrali 2 spotkania : z Wyspami Owczymi 4:1 i Estonią 2:0. Ponad 4 miesiące temu ta drużyna nawet wygrała u siebie z Maltą i nic nie wskazywało na to, że w eliminacjach do Mistrzostw Europy będą aż takim chłopcem do bicia. Najpierw przegrali aż 7:0 "u siebie" bo przecież grali w Faro w Portugalii a w ostatnią sobotę zostali rozbici w Irlandii w takim samym stosunku. Jest to drużyna złożona z amatorów: ze strażaków, policjantów i piłka nożna jest ich hobby. Także wiemy, że nie jest to drużyna, która profesjonalnie trenuje codziennie i jest w stanie wytrzymywać 90 minut. W tej drużynie jest 2 profesjonalnych piłkarzy, lecz nie są to znane nazwiska. Jeden z tych piłkarzy, Scott Wiseman występuje w Preston North End ( III poziom rozgrywkowy w Anglii). Gibraltar jeszcze nie zdobył ani jednej bramki w meczach eliminacyjnych. Ich dzisiejszy rywal, Gruzja to drużyna nie jest zbyt mocna ale jednak starają się grać piłkę techniczną i ich rywalom nie jest łatwo. Zresztą jak na tak przeciętną, a właściwie słabą drużynę ostatnia porażka minimum 3 bramki nastąpiła prawie 1,5 roku to świadczy, że potrafią się przeciwstawić rywalom. W drużynie Temura Ketsbai jest kilku ciekawych piłkarzy jak Dvalishvili, znany z gry w Legii czy Jano Ananidze o którym się mówiło, że jest jednym z większych talentów w Europie. Pierwsze 2 spotkania eliminacyjne zakończyły się porażkami. Najpierw przegrali u siebie z Irlandią 2:1 po golu McGeady'ego w 90 minucie, lecz Gruzja w tym meczu zaprezentowała dobrą piłkę a w sobotę ulegli na wyjeździe niezłej Szkocji 1:0. Moim zdaniem Gibraltar nie ma szans z profesjonalistami a Gruzini muszą wreszcie zapunktować. Jak nie z Gibraltarem, to z kim?

