Górnik dzieli od Zagłębia Lubin zaledwie cztery punkty i choć zabrzanie są pięć oczek w tabeli wyżej to wydaje się, że obie drużyny będą na wiosnę walczyć o utrzymanie. Jeśli Zagłębie przegra, "umocni" się na przedostatniej pozycji. Jak mówi Artur Jankowski, prezes Górnika, dzisiejsze spotkanie to mecz o "6 punktów". - Spotkanie z Zagłębiem Lubin będzie dla nas kluczowe. Chodzi głównie o to, żeby to co nam się udało w Krakowie, nie stracić w meczu z Lubinem. Wiadomo, że całe rozgrywki zakończymy w Lubinie. Dlatego jest to spotkanie o 6 punktów. Potencjalna wygrana z Zagłębiem spowoduje, ze będziemy mieć 20 punktów.Tym razem Górnik ma kłopot bogactwa. Trener Adam Nawałka pewnie dopiero dziś zdecyduje, czy na prawej pomocy ustawić Pawła Olkowskiego, czy Mariusza Przybylskiego. Kolejny dylemat dotyczy ataku, gdzie szkoleniowiec będzie wybierał między Tomaszem Zahorskim i Arkadiuszem Milikiem. W odwodzie jest Michał Jonczyk, który strzelił zwycięskiego gola Wiśle (1:0), ale jemu zapewne zostanie powierzona rola dżokera. Tydzień temu kluczem do wygranej okazała się skuteczna gra niskim pressingiem. Była ona na tyle dobra (duża w tym zasługa środkowych obrońców Adama Dancha i Michała Pazdana), że Wisła nie potrafiła stworzyć klarownych okazji do zdobycia bramki. Z Zagłębiem trzeba jednak atakować, więc o wiele bardziej istotna będzie gra wysokim pressingiem i odbiór piłki na połowie rywali. Jedyny problem trenera Nawałki to brak kontuzjowanego Aleksandra Kwieka, choć piłkarz ostatnimi czasy nie błyszczał formą. Problemem Zagłębia znowu defensywa, której braki wykazała w środę Legia. trener Hapal cały czas szuka nowych rozwiązań w tej formacji, ale tylko mecz z drużyną z Konwiktorskiej skończył się bez straty gola. Jeśli Zagłębie ma awansować w tabeli, musi lepiej bronić. Po meczach ze AÅ¡ląskiem i Legią już wiemy, że wyśmienity, jak na polskie warunki, rywal tak zorganizowanemu Zagłębiu strzela gole z dużą łatwością. A czy zrobi to też ligowy średniak jakim jest Górnik? Okaże się za kilka godzin. Tylko w pierwszym swoim meczu Hapal zdecydował się na ustawienie z dwoma napastnikami, grającymi na jednakowej wysokości. W spotkaniach z warszawskimi zespołami był już tylko jeden z przodu i chyba w sobotę będzie podobnie. Zobaczymy też, czy powtórzy się tendencja do wykorzystania całego boiska. U Urbana tego nie było, u Hapala boczni pomocnicy częściej biegają przy linii.

