W meczu Holandii z Chile stawiam, że obie ekipy zdobędą minimum po jednej bramce. Jak na razie na tych MŚ w Brazylii „Pomarańczowi” w każdym swoim spotkaniu zdobywali i tracili minimum po jednej bramce. Tak było w meczu z Hiszpanią (5-1) i Australią (3-2). W ofensywie Holandia spisuje się świetnie, ale z defensywą nie jest u nich aż tak dobrze, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Podobnie jest i Chilijczyków. Zawodnicy z Ameryki Południowej na początek pokonali Australię 3-1, a ostatnio pokonali Hiszpanię 2-0. W tym ostatnim meczu niby gola nie stracili, ale wynikało to raczej z wielkiej słabości w ofensywie aktualnych jeszcze mistrzów Świata. Holandia nawet bez van Persiego spokojnie powinna pokusić się o zdobycie minimum jednego gola, ale stawiam, że „Pomarańczowi” zdobędą co najmniej 2 gole. W 10. ostatnich meczach zawodnicy z Europy 8-krotnie pokonywali bramkarzy rywali (łącznie zdobyli aż 24 bramki, co daje imponującą średnią 2.4 gola na jeden mecz). A Chilijczycy? Też nie są gorsi. Ekipa z Ameryki Południowej w 10. ostatnich meczach 9 razy „wpisywała się” na listę strzelców. W tym czasie zdobyła w sumie 20 bramek (średnio 2 trafienia na jedno spotkanie). W obu ekipach aż roi się od znakomitych zawodników ofensywnych (np.: Robben, Sanchez, czy Vargas). Holendrzy w ostatnim meczu poszli na wymianę ciosów z Australijczykami i teraz tak samo powinno być w konfrontacji z Chilijczykami. Obie ekipy będą chciały wygrać, aby w następnej rundzie nie trafić na Brazylię. Teoretycznie Holandii wystarcza remis, ale „Oranje” na pewno nie będą się przecież bronić.

