Wydaje się, że losy dwumeczu Inter - Tottenham rozstrzygnęły się w pierwszym spotkaniu na White Hart Lane, gdzie Koguty wygrały 3-0. Co prawda Nerazzurri wierzą w skuteczną pogoń dziś na Giuseppe Meazza ale według mnie szansę na to są znikome, tym bardziej, że zespół Andrei Stramaccioniego ostatnio dopadł kryzys. Ja jednak uważam, że mimo iż odrobinie strat z pierwszego spotkania jest raczej nierealne to jednak godne pożegnanie się z rozgrywkami Ligi Europejskiej i wygranie ostatniego meczu w tych rozgrywkach w tym sezonie przez Inter jest jak najbardziej prawdopodobne. Tottenham według mnie dziś będzie przede wszystkim uważał na to by nie stracić zaliczki z pierwszego spotkania. Zresztą do tej pory Tottenham w meczach wyjazdowych w Lidze Europy nie imponował jakąś wyborną formą - 4 spotkania i 4 remisy. Inter co prawda u siebie również bez rewelacji bo 2 zwycięstwa i 2 remisy ale według mnie to właśnie Inter będzie miał więc ochoty na grę i na zwycięstwo. Wspomniałem wcześniej bowiem o słabszych spotkaniach w Serie A, teraz doszła ta porażka w WHL myślę, że Inter przed własną publicznością będzie chciał się zrehabilitować i pokonać Tottenham. Goście natomiast mogą nawet przegrać dziś dwiema bramkami (nawet trzema jeżeli uda im się strzelić dziś gola) a i tak zagrają w ćwierćfinale tych rozgrywek. Jeśli chodzi o nieobecnych to w zespole gospodarzy nie zobaczymy dziś na boisku kontuzjowanych Samuela, Silvestre, Milito, Mudingayi, Castellazziego, Nagatomo i Obiego, natomiast zawieszony jest Pereira. W ekipie gości natomiast zabraknie Sandro, Kaboula i Dempseya, a także przede wszystkim Garetha Bale, który w pierwszym meczu dostał żółtą kartkę i musi pauzować za przekroczenie limitu kartek w Lidze Europejskiej.

