Jutro na Tulloch Caledonian Stadium miejscowi Górale podejmować będą zespół St. Mirren, który obecnie spisuje się dużo lepiej, niżby można było przypuszczać przed sezonem. Podopieczni Danny'ego Lennona przyjeżdżają do Kaledonii w dobrych nastrojach po ubiegłotygodniowej, wysokiej wygranej z Kilmarnock (3:0). Inverness z kolei nie najlepiej będzie wspominać ostatnie pojedynki w Scottish Premier League, kiedy to dwukrotnie mierząc się na wyjeździe z rywalami mocniejszymi od siebie, musiało uznać ich zdecydowaną wyższość (0:2 z Celtic i 1:3 z Dundee United). Ale to już przeszłość. Teraz piłkarze Terry'ego Butchera w końcu wracają na "własne śmieci", gdzie gra im się o niebo lepiej. Ostatnie dwa ligowe mecze przed własną publicznością to remis z Heart of Midlothian (1:1) i wygrana z Kilmarnock (2:1). Krótko mówiąc Caley Thsitle to drużyna własnego boiska i musi zacząć to w tym sezonie udowadniać (jak na razie ich "domowy" bilans nie prezentuje się najlepiej: 1-1-2; 3:5), gdyż najwyższa pora "wygrzebać się" już z dna tabeli. Kiedy obie drużyny mierzyły się ze sobą po raz ostatni (7 maja w Inverness) górą byli Górale (1:0). Jedyną bramkę zdobył wówczas niezawodny Adam Rooney, którego na Caledonian Stadium już niestety nie ma. Jego brak jest bardzo widoczny, gdyż nie ma obecnie w Inverness napastnika, który byłby w stanie chociaż w połowie go zastąpić. Jak do tej pory żaden z nominalnych napastników znajdujących się obecnie w talii Terry'ego Butchera nie wpisał się na listę strzelców (!), a rola zdobywania bramek spadła na pomocników (m.in. Gregory Tade i Greg Tansey - obaj po 2 gole). Ale nie ma co dramatyzować, gdyż jeszcze mniej skuteczne w ofensywie jest właśnie St. Mirren, które we wspomnianym meczu z Kilmarnock zdobyło połowę ze wszystkich zdobytych w tym sezonie bramek. Moim zdaniem jutro główną rolę odegra własne boisko i fakt, iż St. Mirren to nie jest żadna potęga i z drużynami tego "formatu" Caley Thitle na swoim terenie muszą po prostu zdobywać regularnie po 3 punkty.

