Patrząc tylko przez pryzmat ligowej tabeli mój typ może wydać się komuś dość szalony a nawet oderwany od rzeczywistości. Wszak Korona Kielce zajmuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli z raptem 1 punktem na koncie. Podbeskidzie natomiast ma tych punktów 13 i w przypadku zwycięstwa zrówna się ilością oczek z wiceliderem rozgrywek Legią Warszawa. Za Podbeskidziem również może przemawiać forma, bowiem w 5 ostatnich meczach zdobyli 13 punktów przy czym potrafili pokonać Legię Warszawa. Korona natomiast kroczy od porażki do porażki przez co posada trenera Ryszarda Tarasiewicza nieco się zachwiała. Patrząc jednak na historię spotkań Podbeskidzia z Koroną zobaczymy, że zespół z Kielc nie jest ulubionym rywalem "Górali". Zespół Podbeskidzia wygrał raptem 2 spotkania ligowe (na 11) z Koroną, jeszcze gorzej wyglądają te statystyki meczów w Kielcach bowiem Korona u siebie z Podbeskidziem nigdy nie przegrała, a grała z nimi 6 razy (5 zwycięstw i remis), ponadto wszystkie 4 mecze na poziomie Ekstraklasy w Kielcach kończyły się zwycięstwami gospodarzy. Warto również dodać, że sytuacja kadrowa w drużynie Korony uległa przez okres reprezentacyjny poprawie, bowiem do dyspozycji trenera są już Sobolewski, Pylypchuk, Petrov, Aankour i Olivier Kapo. Wciąż natomiast poza składem są Kwiecień, Małkowski i Leandro. Jeśli chodzi o drużyna Leszka Ojrzyńskiego do dziś poza kadrą meczową są Sebastian Bartlewski i Damian Byrtka, a niepewni udziału w meczu są również Dariusz Pietrasiak i Bartosz Śpiączka. Podsumowując liczę, że dziś nastąpi przełamanie Korony i w końcu wygrają mecz ligowy. Myślę, że mimo iż Podbeskidzie jest rozpędzone to jest to rywal, który Koronie mówiąc kolokwialnie leży i są wstanie go pokonać grając na swoim boisku. A jak będzie w rzeczywistości przekonamy się dziś wieczorem.

