Do niezwykle ciekawego starcia dojdzie w spotkaniu dziewiątej kolejki T-Mobile Ekstraklasy. W tym meczu później rozgrywanym jest sporo niewiadomych. Przede wszystkim wielką zagadką jest forma przyjezdnych, którzy spisują się bardzo słabo na początku sezonu, o czym świadczy ich pozycja. Są na ostatnim miejscu w lidze. Przyjrzyjmy się jednak na początek formie gospodarzy. Również należy stanowczo powiedzieć, że nic w tym sezonie nie grają. Są dopiero na dwunastym miejscu w lidze, ostatnio znajdują się w tak bardzo słabej dyspozycji, że przegrali trzy kolejne mecze z rzędu. Z pewnością najbardziej dotkliwa była porażka z Limanovią Limanova w ramach rozgrywek Pucharu Polski. W ostatniej kolejce przegrali na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała i w ówczesnym meczu zagrali w następującym składzie: Małkowski, Deleu, Vućko, Janicki, Ajrapetian, Benson, Surma, Pietrowski, Machaj, Lukjanovs, Tadić. Pozycja trenera Lechii Tomasza Kafarskiego wisi na włosku. Jeden z zawodników Bełchatowa mówi, że szczególną uwagę należy zwrócić na kontry oraz wyłapać fakt, że w zespole gospodarzy nie ma szybkich obrońców. Piłkarze z Bełchatowa obiecują walkę, chcą w Gdańsku zdobyć trzy punkty. Dotychczasowe bezpośrednie wyniki stawiają w roli faworyta przyjezdnych, gdyż na sześć ostatnich meczy pięć zakończyło się na korzyść miedzianych, natomiast w jednym padł remis. Dziś w drużynie gospodarzy zabraknie Deleu i Kamila Poźniaka. Niepewny jest również występ Lewona Hajrapetjana i Mateusza Machaja. Jeżeli Bełchatowianie chcą walczyć jeszcze w tej rundzie jesiennej z takimi drużynami jak Lechia powinni sobie radzić. Liczę dziś na przełamanie fatalnej passy Bełchatowian-powodzenia

