Jerzy Brzęczek liczy że limit błędów i prezentów dla rywali został już wyczerpany. No cóż, faktycznie Lechia jest narazie bez zwycięstwa i zajmuje w lidze miejsce poniżej oczekiwań. Kiedy więc jak nie teraz będzie lepsza okazja do wygrania w końcu meczu i zainkasowania kompletu punktów? Lechia w ostatnich meczach grała dobrze. Dwukrotnie w lidze zremisowała na wyjeździe z mocnymi rywalami (Śląsk 0:0 i Wisła 3:3) a także pokonała w Pucharze Polski Puszczę Niepołomice 5:1. Teraz zagra przed własną publicznością z teoretycznie słabszym rywalem. Potencjał kadrowy Lechii pozwala upatrywać w tej drużynie faworyta tej potyczki. Solidna defensywa (Wawrzyniak, Janicki, Wojtkowiak), kreatywna linia pomocy (Vranjes, Nazario, Makuszewski, Borysiuk) oraz groźna linia ataku (Wiśniewski, Kuświk) to atuty gdańszczan. Górnik natomiast zaliczył w tym sezonie tylko jeden udany mecz. Na inaugurację z ostatnim obecnie w tabeli Górnikiem Zabrze łęcznianie wygrali 2:1. Później było tylko gorzej. Remis z Pogonią, dwie bardzo gładkie porażki z Legią i ostatni mecz przegrany ze Śląskiem 3:2 mimo iż Górnik prowadził już 2:0. Presja publiczności oraz sportowa złość lechistów sprawią moim zdaniem, że pierwsze 3 pkt w tym sezonie zostaną w Gdańsku.

