Ostatnie tygodnie zarówno dla gdańszczan jak i łodzian nie są najlepsze. Gospodarze grają w kratkę, ponieważ potrafią pokonać w Bydgoszczy Zawiszę a potem grają 2 kiepskie spotkania z Wisłą oraz Koroną w Kielcach. Łodzianie nie potrafią się pozbierać z marazmu, który tkwi w Łodzi od początku sezonu. W dodatku w przerwie przyszło kilku zawodników wątpliwej jakości tj. Wasiluk czy Cetnarski. Lechia na ten moment zajmuje 10 miejsce w tabeli z 31 punktami na koncie na co złożyło się 7 zwycięstw, 10 remisów oraz 8 remisów. Bilans bramkowy to 30:32. Problemem Lechii jest brak klasowego napastnika na którego można by było liczyć w trudnych momentach. Na własnym obiekcie są jedną ze słabszych drużyn w T-Mobile Ekstraklasie. Z 12 spotkań wygrali tylko 3, 6 razy zremisowali a przegrali 3-krotnie. Ostatnie zwycięstwo w Gdańsku kibice oglądali jeszcze w grudniu ub.r a było to w spotkaniu z Legią. Z kolei łodzianie są czerwoną latarnią ligi, która wszystkie swoje 17 punktów zgromadziła na własnym stadionie. Wygrali 4 spotkania a 5 zremisowali i przegrali aż 16 razy. Nie trudno się domyślić, że łodzianie mają najgorszą defensywę a i cała ofensywa opiera a właściwie opierała się na Eduardsowi Visnakovsowi, który na początku sezonu strzelał gola za golem ale jednak okazało się, że Łotysz jest przeciętnym grajkiem który największy rozkwit umiejętności ma za sobą. Na wyjazdach w 12 spotkaniach stracili aż 29 bramek, strzelając przy tym tylko 7. W poprzednim sezonie Lechia pewnie pokonała Widzew 2:0 i dzisiaj biorąc pod uwagę to, jak podopieczni Artura Skowronka prezentują się na wyjeździe stawiam na Lechię

