Przy około 40 tys. kibiców przyjdzie się mierzyć Lechowi z Legią w hicie 22. kolejki polskiej ekstraklasy. Wyraźnego faworyta sobotniej potyczki nie ma, ale ja uważam, że Kolejorz dzisiaj nie przegra. Tym bardziej, że ostatnią porażkę w Poznaniu z Legią zanotował siedem lat temu. Trener Jose Maria Bakero ma duże problemy i znajduje się pod presją, a wpadka z Legią jest nie do przyjęcia. Lech nie gra najlepiej w rundzie rewanżowej i to nie ulega wątpliwości. Jednak sobotnia konfrontacja to pojedynek, w którym wiele może się zmienić. Kolejorz po podziale punktów ze AÅ¡ląskiem Wrocław zaliczył porażkę w Warszawie z Polonią, ale i tak wciąż ma szansę zajęcia trzeciej lokaty, do której w tym momencie traci trzy oczka. W między czasie ekipa hiszpańskiego szkoleniowca zremisowała z Podbeskidziem w Pucharze Polski, co spotkało się z wielką falą krytyki. Mistrz Polski musi wreszcie wziąć się w garść i zacząć prezentować na boisku odpowiedni styl gry. Oczekiwania samych kibiców są ogromne i straty punktów z Legią po prostu nie przewiduję. Co prawda gospodarze w dniu dzisiejszym radzić będą musieli sobie bez Marcina Kikuta, Huberta Wołąkiewicza i Semira Stilica, a także Tomasza Bandrowskiego oraz Kamila Drygasa, ale braki te nie mają prawa wpłynąć znaczącą na postawę zawodników. Zwłaszcza, że do gry wraca przede wszystkim Artjoms Rudnevs, który powinien zadbać o bramki - w tym sezonie zdobył ich 15. Legia podobnie jak Lech, również ma spore kłopoty związane z rezultatami, które nie spełniają oczekiwań. Szans na mistrzostwo po piątkowym zwycięstwie Wisły Kraków nad GKS-em Bełchatów już nie ma i pozostała tylko walka o drugą lokatę. Strata wynosi zaledwie trzy punkty, które bardzo szybko można odrobić, ale na pewno nie z taką grą, którą aktualnie prezentują Legioniści. Zespół Macieja Skorży w czterech ostatnich meczach zdobył tylko punkt, remisując szczęśliwie tydzień temu z Zagłębiem Lubin. W ubiegłym tygodniu wizytował także w Gdańsku na meczu z Lechią w Pucharze Polski, który zdołał wygrać, ale zostawił po sobie wyjątkowo kiepskie wrażenie. Sytuacja kadrowa Legii w przeciwieństwie do Lecha jest już bardziej stabilna, gdyż do gry wraca specjalista od stałych fragmentów gry - Tomasz Kiełbowicz, ale nie wiadomo, czy obrońca ekipy ze stolicy wystąpi w Poznaniu. Poza kadrą znaleźli się natomiast kontuzjowani Felix Ogbuke i Rafał Wolski, ale to na dzień dzisiejsze nieznaczące postacie w zespole, a także Bruno Mezenga i Sebastian Szałachowski. Klasyk ligi polskiej, jakim niewątpliwie jest bój Lecha z Legią ma to do siebie, że bardzo rzadko drużyna występująca w roli gospodarza - przegrywa spotkanie. Jak już wspominałem, ostatni raz Legioniści wygrali przy Bułgarskiej w 2003 roku i uważam, że nic w tej kwestii się nie zmieni. Czy Lechitów stać na pokonanie Legii? Według mnie tak i to z prostej

