Któryż to już raz piszę w analizie przy okazji Lecha że żarty się skończyły i Mistrz Polski musi wygrywać w lidze. I po raz kolejny chciałoby się napisać że potencjał drużyny z Poznania znacznie przewyższa przeciwnika, że praktycznie na każdej pozycji Lech ma bardziej wartościowego i lepszego (przynajmniej na papierze) gracza. Praktycznie Ameryki tutaj nie odkrywam. Tym razem jednak już tylko katastrofa może sprawić że Lech nie zgarnie kompletu punktu. Na Bułgarską przyjeżdża przedostatni zespół w tabeli. W dodatku atmosfera wokół Podbeskidzia coraz bardziej się zagęszcza. Zaczyna się otwarcie mówić o zmianie trenera Dariusza Kubickiego. Miasto toczy przepychanki z Murapolem o przejęcie pakietu większościowego, co może spowodować wycofanie się nawet głównego sponsora. To na pewno nie sprzyja drużynie. W Poznaniu cierpliwość kibiców też już jest na wyczerpaniu. Wiadomo, że Lech niesiony dopingiem swoich kibiców zyskuje jeszcze bardziej. Sami piłkarze też powtarzali w wywiadach po przegranych pojedynkach, że nie wiedzą co się dzieje. Teraz w czasie przerwy na reprezentację można było sobie wszystko uporządkować. Dodatkowo do zdrowia wracają kontuzjowani piłkarze. Wszystkie więc atuty są w ręku trenera Skorży: kadra, własny stadion, organizacja, spokój w przygotowaniach po osiągnięciu fazy grupowej LE. Tak więc żarty się skończyły.... mój typ 4:0.

