Nie rozumiem aż tak wysokiego kursu na Śląsk. Lech w obecnym sezonie to cień drużyny z poprzednich lat. Piłkarze Kolejorza rozegrali w tym roku 6 spotkań (4 w lidze oraz 2 w Pucharze Polski). Bilans tych pojedynków jest katastrofalny: 5 porażek oraz 0 strzelonych bramek. W konsekwencji Lech popadł w ligową szarość i stał się typowym średniakiem zajmującym dopiero 9 pozycję. Posadę trenera stracił Bakera, zastąpił go młody Rumak, który hucznie zapowiada rewolucję w składzie. Sląsk obecnie na 2 pozycji, jeśli dziś zdobędzie komplet punktów wyprzedzi Legię i znajdzie się na fotelu lidera. Ostatni ligowy mecz podopiecznych Lenczyka to lekka, pewna i przyjemna wygrana nad Cracovią 3:0. Wydaję się że kryzys z początku rundy został już zażegnany. W zespole gospodarzy na pewno zabraknie pauzującego za kartki Luis Henriqueza. Mało prawdopodobny jest także występ Grzegorza Wojtkowiaka. Niewykluczone, że do składu będzie mógł natomiast wrócić Aleksandyr Tonew. W ekipie z Wrocławiu nie będą mogli wystąpić Dariusz Pietrasiak (kartki), Piotr Celeban (kontujza) i Jarosława Fojuta (zawieszenie). Niepewny jest także występ Marka Wasiluka. Jedynym atutem Lecha będzie dziś jedynie własny stadion. Liczę na dobrą formę Śląska i pewną wygraną.

