W pierwszym meczu Poznanianie mieli 60% posiadania piłki, a w całym spotkaniu mieli kosmiczną przewagę. Jak się kończą takie spotkania, gdy nie strzeli się takiej drużynie bramki widzimy po wyniku. Dziś jednak Lech przed własną publicznością gra nie tylko o honor, ale także o posadę trenera Rumaka. To co stało się tydzień temu na końcu Europy mocno siedzi piłkarzom Lecha w głowach, jednak dzisiaj na pewno wyjdą z podwójną złością i agresją na przeciwnika. Klucz do zwycięstwa, awansu, pokrycia handicapu będzie leżał na pewno w tym kiedy Lech strzeli gola i jaką skutecznością będzie dysponował. Sami piłkarze Lecha po 1 spotkaniu mówili, że nie pamiętają meczu w którym stworzyliby tyle 100% sytuacji. Dziś jednak Lech przy Bułgarskiej przy wielotysięcznym wsparciu musi zmazać plamę z Islandii i zapewnić sobie awans do decydującej fazy Ligii Europejskiej. Limit pecha i nieszczęść Lech już wykorzystał w tych rozgrywkach, więc dziś nie pozostaję nic innego jak rozjechać półamatorów z kraju gejzerów.

