To mecz o głowę trenera Rumaka i przede wszystkim o kolejne odzyskanie honoru piłkarzy z Wielkopolski. Wszyscy wiedzą, że Lech Poznań pod wodzą młodego trenera, który odnosił sukcesy z drużynami na juniorskim szczeblu na wyjazdach w ramach rozgrywek Ligi Europejskiej prezentuje się fatalnie. Lecha pokonywały "tuzy" z Litwy, Estonii czy Islandii. Jednak zawsze w meczach u siebie "Kolejorz" starał się odzyskiwać twarz i czasem się to udawało. Pierwsze spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0 dla Stjarnan ale to Lech był stroną dominującą przez 90 minut i tylko świetna dyspozycja bramkarza z Islandii uratowała jego drużynę przed porażką. W pierwszej rundzie goście mieli cięższe zadanie. Mieli do przejścia szkocki Motherwell i po dogrywce w dwumeczu udało mi się to. Lech z kolei miał do przejścia estońskie Nomme Kalju, które udało się przejść po wygranej w Poznaniu 3:0 ale pierwszy mecz zakończył się blamażem ( jak zwykle ) 1:0 po golu Wakai. Zespół z Poznania w 3 ligowych spotkaniach zgromadził 4 punkty. Najpierw rozgromił słabiutkiego Piasta 4:0, potem zremisował w Zabrzu 1:1 w ostatnią niedzielę przegrał na własnym obiekcie 3:2 z Wisłą Kraków, która nie dość że zdominowała Lecha w pierwszej połowie bardzo wyraźnie, to w dodatku na wyjeździe nie zwykła wygrywać. Dzisiaj za Lechem będą kibice, którzy zawsze są 12 zawodnikiem w Poznaniu i to, że z takimi przeciwnikami po prostu trzeba wygrywać. Stjarnan w lidze wygrywa głównie na własnym terenie ale to tylko liga islandzka i jeżeli chce się awansować do fazy grupowej LE to po prostu takie przeszkody powinno się pokonywać a właściwie gromić.

