Starcia Lecha z Wisłą nie można chyba inaczej zapowiedzieć jak ligowy klasyk, klasyk jednak, który wydaje się mieć zdecydowanego faworyta. Lech mimo, że w pucharach się kompromituje w meczach wyjazdowych u siebie jak na razie nie zanotował jeszcze wpadki, ba pewnie pokonał Estoński Kalju 3-0, a wcześniej w lidze rozbił Piasta 4-0. Jak na razie więc możemy oglądać dwa oblicza Lech czyli Lecha grającego pewnie i niszczącego swoich rywali na własnym boisku oraz Lecha, który na wyjazdach nie potrafi wygrać (w lidze remis 1-1 z Górnikiem). Który Lech zobaczymy dziś na boisku? Jako, że gramy przy Bułgarskiej to spodziewam się tego pierwszego, tym bardziej, że Wisła ma swoje kłopoty. Drużyna Franciszka Smudy sezon rozpoczęła przeciętnie, najpierw remis z beniaminkiem z Łęcznej (1-1) a następnie remis w takim samym stosunku bramkowym u siebie z Piastem, co można uznać za słaby wynik, bowiem sam Piast to obecnie bardzo przeciętna ekipa. Smuda oprócz przeciętnej gry swojej drużyny ma też kłopoty kadrowe przed dzisiejszym starciem, otóż wiadomo, że nie zagrają Marko Jovanović i Ostoja Stjepanović ale też Arkadiusz Głowacki i Paweł Brożek i najprawdopodobniej Emmanuel Sarki. To poważne osłabienia bowiem kadra Wisły jest dość wąska a gdy wypada z niej dwóch kluczowych zawodników jak Głowacki i Brożek wcale łatwo ich zastąpić się nie da. Jeśli chodzi o Lecha to tu Mariusz Rumak ma zdecydowanie szerszą kadrę i nawet brak Kebby Ceesay'a i Karola Linettego nie powinno być wielkim osłabieniem. Warto również zauważyć, że Lech u siebie wygrał 3 ostatnie mecze z Wisłą, a z 6 ostatnich meczów ligowych przy Bułgarskiej Wisła tylko raz potrafiła zdobyć jakieś punkty - 9.9.2011 i wygrana "Białej Gwiazdy 1-0. Osobiście dziś jednak nie spodziewam się podobnego rozstrzygnięcia, uważam, że Lech podobnie jak w meczu z Piastem zdominuje swojego rywal i pewnie ten mecz wygra.

