Lech Poznań zmierzy się po raz pierwszy przy własnej publiczności w nowym sezonie ekstraklasy z Wisłą Kraków. Pomimo tego że podopieczni Mariusza Rumaka swoje wszystkie siły muszą wykorzystać w czwartkowym meczu z islandzką drużyną Stjarnan, to myślę że stać ich na zwycięstwo w meczu z Wisłą. Wszystko zależy od tego którą twarz Kolejorza zobaczymy. Drużyna nie mając aż tak szerokiej kadry jest w stanie wystawić w tym przypadku silny skład. Na obronie są przecież Marcin Kamiński, Paulus Arajuuri, Hubert Wołąkiewicz i Maciej Wilusz. Ci którzy nie mają pewnego miejsca w składzie, mogą się w meczu z Wisłą pokazać z dobrej strony bowiem siła rażenia Wisły będzie wykorzystana co najwyżej w 50%. Nikłe szanse są na to że w ogóle wystąpi Paweł Brożek. Na 80% nie zagra od pierwszych minut Emmanuel Sarki, a w obronie zabraknie Arka Głowackiego. Krakowianie mając wąską kadrę w dodatku z takimi osłabieniami moim zdaniem mają naprawdę nikłe szanse na ugranie chociażby punktu. To jest głównym argumentem przemawiającym za zwycięstwem Lecha. Gra na dwóch frontach nie powinna wpłynąć na jakość gry Kolejorza bowiem jak wcześniej wspominałem kadra jest bardzo wyrównana, a Mariusz Rumak na pewno ma świadomość że główni pretendenci do zdobycia mistrzostwa ( Legia, Pogoń, Lechia ) również już potracili punkty z o wiele słabszymi rywalami.

