Jeżeli nie z takimi drużynami jak Hapoel Tel Aviv oraz Rapid Bukareszt, które są w zasięgu Legii Warszawa to wreszcie z kim mają stołeczni gracze wygrywać. Dzisiejszy mecz zapowiada się ciekawie i emocjonująco, jednak należy przyznać, że piłkarze Legii przed własną publicznością chcieliby wygrać, i liczę na to, że tak uczynią. Trener przyjezdnych Dror Kasztan przed tym meczem mówi: ,,Celem Hapoelu zawsze jest zwycięstwo. Niezależnie od tego czy gramy u siebie, czy na wyjeździe. W ostatnich 10 latach uczestniczyliśmy w blisko 100 meczach pucharowych. Mamy więc odpowiednie doświadczenie'' Po tej wypowiedzi można oczekiwać niesamowitego widowiska. Hapoel w lidze spisuje się dobrze, są na drugim miejscu ustępując jedynie Macabi. Po dobrej serii kilku wygranych z rzędu zremisowali w ostatnim meczu z Hajfą bezbramkowo. Warto odnotować, że w pierwszej kolejce Ligi Europejskiej przegrali takim samym wynikiem jak Legia Warszawa z PSV, natomiast zawodnicy z Izraela z Rapidem Bukareszt. Legia po niedawno tak słabej serii to jest trzech porażek z rzędu powoli wychodzi na prostą. Wygrali w Pucharze Polski, a ostatnio w lidze na wyjeździe z Bełchatowem. Zawodnicy są zmotywowani, gdyż pozycja Skorży jako trenera wisiała na włosku. Dobrą wiadomością jest powrót takich zawodników jak: Michał Kucharczyk, Manu i Ivica Vrdoljak. Niestety nie zobaczmy dziś Jakuba Koseckiego i Michala Hubnika. Mecz dziś jest do obejrzenia na TV4. Jeszcze raz powtórzę, że Legia jest minimalnym faworytem, i jeżeli chcą odnieść jaki sukces w Lidze Europejskiej przydałoby się, aby to spotkanie wygrali-powodzenia

