Legia w obecnym sezonie prezentuje się fantastycznie. Wprawdzie początek sezonu dla warszawiaków był trudny, gdyż przegrali w Superpucharze Polski, zawodzili w pierwszych kolejkach sezonu lecz trzeba powiedzieć, że w tych meczach występował drugi skład, a pierwszy przygotowywał się do spotkań w eliminacjach Ligi Mistrzów. Pierwsze mecze w tych rozgrywkach były trudne dla Legii, gdyż zagrali katastrofalnie z St. Patrick na Łazienkowskiej, w rewanżu było trochę lepiej lecz gra również nie porywała. Wreszcie podczas dwumeczu z Celtic Glasgow podopieczni Henninga Berga odpalili i zagrali świetne mecze, wygrywając w dwóch spotkaniach: najpierw w Warszawie 4:1 a potem 2:0 w Edynburgu. Od tego momentu Legia wygrywa wszystkie spotkania: najpierw rozgromili Górnika Łęczna 5:0 zdobywając 5 bramek w drugiej części gry. Następnie pokonali Jagiellonię w Białymstoku 3:0 dominując wyraźnie od 1 do 90 minuty. Jeżeli chodzi o ich dzisiejszego rywala, Koronę Kielce to drużyna, która zamyka tabelę T-Mobile Ekstraklasy z tylko 1 punktem na koncie. Ich bilans bramkowy to 3:11. Na wyjazdach prezentują się fatalnie, zresztą to zawsze był problem "żółto-krwistych". Przegrali wszystkie spotkania zdobywając tylko jedną bramkę. Korona przed sezonem zatrudniła Ryszarda Tarasiewicza, który odszedł z Zawiszy Bydgoszcz. Kielczanie nie zrobili wielkich transferów, przede wszystkim stracili Macieja Korzyma grającego dzisiaj dla Podbeskidzia. Ostatnim transferem był Olivier Kapo, który jednak chyba najlepsze lata ma za sobą. Legia wygrała ostatnie 10 spotkań z Koroną przy Łazienkowskiej, z reguły wygrywając więcej niż 1 bramką i dzisiaj stawiam na podobne rozstrzygnięcie

