Grudzień to najbardziej znienawidzony przez kluby miesiąc na boiskach angielskiej Premier League, natłok spotkań co trzy dni jest olbrzymi jedynymi osobami które są z tego zadowoleni to oczywiście kibice. Trzy dni minęły od ostatniej kolejki a przed nami już 14-sta seria spotkań. W jednym z dzisiejszych spotkań tegoroczny beniaminek Leciester będzie podejmował Liverpool. Zapowiada się ciężki sezon beniaminka o utrzymanie na najwyższym poziomie rozgrywek. Piłkarze Nigela Pearsona z zaledwie dziesięcioma punktami zamykają ligową tabelę i patrząc na ostatnią dyspozycję zespołu trudno tutaj szukać jakiś pozytywów. Ostatnie trzy punkty dopisali do swojego konta osiem kolejek temu kiedy to pokonali Manu 5:3. To co jednak najgorsze to fakt że przegrywają z drużynami które są ich rywalami w walce o ligowy byt a to później będzie miało ogromna znaczenie. Liverpool szuka i nie może znaleźć formy, po serii katastrofalnych wyników udało się trzy dni temu wreszcie coś wygrać ale dalej styl daleki od ideału. Zaskakuje ich nieporadność w ofensywie bo tak naprawdę stracili tylko Suareza a nawet zyskali większe pole manewru w przodach. W defensywie nigdy nie byli mocni i nie będą nie z takim sposobem gry i z tym trenerem na ławce, jeśli szybko nie odnajdą swojej skuteczności z przed roku to o czwórce dość szybko zapomną. W tej chwili nikt się nie boi Liverpoolu i na pewno gospodarze nie wyjdą tutaj przestraszeni muszą wyjść nastawieni ofensywnie bo goście w defensywie to klapa. Z tym nie powinno być problemu bo trzeba przyznać u siebie są zespołem który atakuje i jest przy co ważniejsze skuteczny szczególnie w starciach z tymi najlepszymi a mimo wszystko podopiecznych Brendana trzeba za takich uważać – zremisowali z Evertonem 2:2, remis także z Arsenalem 1:1 oraz zwycięstwo z Manu 5:3. Z drugiej strony goście którzy cały czas szukają gdzieś swojego zgubionego stylu, na pewno w takich starciach jeśli chcą się liczyć w walce o Ligę Mistrzów muszą wygrywać a z ich postawą w defensywie w delegacji jest jak wspomniałem bardzo kiepsko. Na koniec jeszcze braki kadrowe w ekipie beniaminka zabraknie Hammonda i Upsona. Trener goście nie będzie mógł skorzystać z usług takich piłkarzy jak Flanagan, Sakho, Suso, Sturridge i Balotelli.

