Leicester 2 dni temu przegrał z Liveroolem, wczoraj Arsenal pokonał Bournemouth i tym samym Lisy straciły fotel lidera. W przedostatniej kolejce Leicester poknał na wyjeździe Everton, ale w 2 połowie zaprezentował się słabo i potwierdziło się to w spotkaniu z Liverpoolem. Możliwe że ten zespół w końcu wpadł w jakiś dołek formy fizycznej, w każdym razie od tej strony wygląda teraz słabiej mimo zaangażowania, jakie wkłada drużyna w grę. Nie jest pewny występ Danny Drinkwatera. Inne absencje nie są istotne. W Premier League i w ogóle angielskich ligach trwa teraz prawdziwy maraton, zespoły, które nie posiadają mocnej ławki rezerwowych - a do takich należy Leicester - muszą to bardziej odczuwać. Pod tym względem Manchester City znajduje się na przeciwległym biegunie. Manchester w poprzedniej kolejce rozbił 4-1 Sunderland, marnując jeszcze karnego. Sergio Aguero wyleczył już kontuzję, ale w meczu z Sunderlandem nie było nawet takiej potrzeby, żeby wchodził na boisko i cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych. Mecz z Sunderlandem był dla Citizens łatwy i nie mógł kosztować ich tyle wysiłku co daremna gonitwa Lisów w spotkaniu z Liverpoolem. Myślę że Leicester nie da dziś rady zdobyć nawet punktu.

