Mówi się, że tabela nie kłamie, ale na samą myśł, że Hiszpanię w Lidze Mistrzów może reprezentować Malaga, Levante czy Osasuna, robi mi się słabo. Takie są jednak fakty i nie pozostaje przejść nad nimi do porządku. Levante jest aktualnie na 5 miejscu i do trzeciej Walencji traci 6 punktów, a do czwartej Malagi, która jedzie do Realu zaledwie 2 oczka. Levante podejmować będzie w tej kolejce Villarreal, mamy więc derby. Żółte Łodzie Podwodne bronią się przed spadkiem i nawet jeśli im się to uda, będzie to tylko przedłużenie agonii. Czołowi zawodnicy z pewnością odejdą do innych klubów, Senna pewnie zakończy karierę, więc o wyniki będzie trudno. Tym bardziej, że Villarreal gra strasznie beznamiętny futbol i przy obecnym trenerze szans na poprawę nie widać. W ostatnim meczu Villarreal zasłużenie przegrał 1:2 z Getafe. Jedyną bramkę gospodarze strzelili z karnego. Wcześniej mieli jeszcze jedną jedenastkę, której nie wykorzystali. Levante także przegrało ostatni mecz z Malagą na La Rosaleda 0:1. Wcześniej bez problemu ograło Betis 3:1, a także przywiozło 3 oczka z trudnego terenu w Barcelonie ( 2:1 z Espanyolem ). Wszystko to stawia Levante w roli faworyta. Tym bardziej, że Villarreal na wyjazdach jest najgorszą drużyną w lidze. Tylko 6 punktów i tyleż samo strzelonych bramek. Bilans to 6-25. Oprócz tego trzeba pamiętać, że Villarreal u siebie przegrał 0:3. Jest jednak jedno "ale". Otóż Żółte Łodzie Podwodne wygrały 4 ostatnie mecze na boisku rywala. W niedzielę, w samo południe też powalczą, bo nic innego im nie pozostaje. Myślę, że mecz zakończy się remisem, bo Levante wcale nie jest tak dobre, jak wskazuje to miejsce w tabeli.

