Mecz dwóch gigantów angielskiej piłki, którzy jednak w tym sezonie grają mocno poniżej oczekiwań. Po wicemistrzostwie kraju w poprzednim sezonie liczono, że w tym Liverpool będzie znów grał o najwyższe cele (w tym celu wydano sporo gotówki na nowych graczy), rzeczywistość jednak okazała się brutalna, bez Suareza i Sturridge'a traci sporo ze swojego potencjału – efekt odpadniecie z Ligi Mistrzów i miejsce w drugiej części ligowej tabeli. Arsenal natomiast również miał w tym sezonie walczyć o coś więcej niż tylko zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów (tu też wydano sporo kasy) jednak na ten moment Arsenal co najwyżej może pomarzyć o miejscach 3-4, a walczyć o Ligę Europy. Można więc napisać, że jest to spotkanie gigantów na glinianych nogach i zarówno dla jednych i drugich celem w tym meczu jest przede wszystkim nie przegrać. Ja jednak postanowiłem zagrać tutaj zwycięstwo gospodarzy. W poprzednim sezonie „Kanonierzy” mieli spory kłopot w meczach wyjazdowych jeśli chodzi o zespoły z czołówki ligi – przegrywali wszystko i bardzo wysoko. W tym sezonie jest postęp (nie przegrywając już tak wysoko z Chelsea raptem 0-2) ale wciąż mecze wyjazdowe sprawiają tej ekipie kłopoty. W lidze z 8 meczów wyjazdowych wygrali 3 razy, 2 razy remisowali i 3 razy przegrywali – ze wspomnianą Chelsea ale również ze Stoke i Swansea. Liverpool co prawda w tym sezonie Anfield Road również często rozdaje punkty rywalom (w 8 meczach 3 zwycięstwa, 3 remisy i 2 porażki). Liczę jednak, że dziś fani The Reds będą 12 zawodnikiem i pomogą podopiecznym Brendana Rodgersa w odniesieniu jakże ważnego zwycięstwa. W spotkaniach m.in. z Chelsea czy Everton było widać/słychać to wsparcie, w tamtych spotkaniach jednak nie udało się wygrać (trochę pecha mieli piłkarze The Reds). Może dziś odwróci się karta i to Liverpool będzie miał więcej szczęścia. Arsenal do tego spotkania tradycyjnie przystępuje ze sporą liczbą graczy kontuzjowanych: Koscielny, Arteta, Özil, Ospina, Diaby, Wilshere, Walcott, Rosicky i Gnabry. W ekipie The Reds natomiast nie zagrają Sturridge, Flanagan i Suso, Johnson i zawieszony Balotelli, Mimo tych osłabień (z tych piłkarzy Rogers nie może skorzystać w większości od dłuższego czasu) liczę, że 3 punkty pozostaną dziś na Anfield Road. Może nie będzie to tak przekonujące zwycięstwo jak te z poprzedniego sezonu (5-1) ale nawet jedno-bramkowa wygrana The Reds zadowoli w zupełności fanów tego zespołu jak i rzecz jasna mnie.

