Kiedy zobaczyłem kurs 2.11 na zdarzenie under 2,5 goals w tym meczu nie wahałem się ani chwili. Przeanalizujmy dokonania The Reds w tym sezonie. Najpierw zwycięstwo ze Stoke 1:0, później zwycięstwo z Bournemouth również 1:0, następnie remis 0:0 z Arsenalem, porażka 0:3 z WestHam (bramka na 0:3 w ostatniej minucie), porażka z MU 3:1 i trzy remisy każdy w stosunku 1:1 z Bordeaux (LE), Norwich i Carlisle (w Pucharze Ligi). Drużyna z Anfield rozegrała zatem w sumie 8 meczy o stawkę w których strzeliła łącznie 6 goli. Dlaczego ekipa Brandona Rodgersa strzela tak mało goli? Odpowiada za to brak wsparcia dla jedynego napastnika Christiana Benteke oraz słabsza forma Philippe Coutinho i Roberto Firmino. Z kolei Aston Villa wygrała z Bournemouth 1:0, przegrała 0:1 z MU, uległa Crystal Palace 1:2, zremisowała z Sunderlandem 2:2, przegrała z Leicester 2:3, uległa WBA 0:1 i pokonała w derbach w Pucharze Ligi Birmingham 1:0. No cóż trochę lepiej niż The Reds bo w 7 meczach zdobyła 7 goli. Przyzwyczajony jestem do tego, że jeśli gra Liverpool bądź Aston Villa zwykle nie pada dużo bramek. Liverpool bardzo dba o zabezpieczenie dostępu do własnej bramki. Często zadowala się zwycięstwami 1:0 (bardzo możliwy wynik w tym meczu). Obecne statystyki tych dwóch drużyn to potwierdzają. Dlatego typ Under 2,5 jest moim zdaniem bardzo prawdopodobny.

