Liverpool jest ostatnio w wybitnej formie. Wygrane 3-0 z Manchesterem City, 5-0 z Birmingham, 3-0 z Newcastle, czy 5-2 z Fulham na wyjeździe sprawiły, że coś co jeszcze nie tak dawno wydawało się niemożliwe - miejsce w pierwszej 6-tce The Reds na koniec sezonu, jest obecnie na wyciągnięcie ręki. W niedzielne popołudnie Liverpool podejmie na swoim gorącym Anfield bezpośredniego rywala w walce o miejsce numer 6 - Tottenham. Goście w końcówce sezonu zupełnie przygaśli. Od 5 spotkań Koguty nie wygrały i jeśli w niedzielę stracą punkty, to prawdopodobnie nie zagrają w pucharach. Do całej listy kontuzjowanych graczy dołączył w tygodniu lider - Gareth Bale. Jeśli dodać do tego fakt, że Tottenham przegrał 4 z ostatnich 5 meczów na Anfield, to wydaje się, że faworyt niedzielnej potyczki może być tylko jeden.

