Trzy pierwsze spotkanie Liverpoolu dały moim zdaniem jasny sygnał że zespół wraz z Rodgersem wyciągnęli wnioski z niepowodzeń z zeszłego sezonu. Może w starciach z Stoke oraz Bournemouth gra nie zachwycała to i tak trzy punkty zostały dopisane do ich konta i to właśnie dobitnie pokazuje zmianę w stosunku do poprzedniego roku. Coraz lepiej wygląda współpraca nowej formacji ofensywnej – Benteke, Couthinho, Firminio, Milner co udowodnili w starciu z Arsenalem na Emirates. Grali szybko, kombinacyjnie czasami aż za bardzo ostrzeliwali słupki, poprzeczki czy fantastycznymi interwencjami popisywał się Cech. To był w którym sytuacji było od groma i myślę że dziś Liverpool będzie miał taką samą łatwość w dochodzeniu do sytuacji z tą różnicą że taka nieskuteczność dwa razy się nie przytrafi. Defensywa wygląda jak na razie bardzo pewnie ale w każdym dotychczasowym ze starć mimo że nie straciła bramki miała chwilowe zastoje w których od razu robiło się bardzo groźnie. West Ham zaskoczył chyba wszystkich nawet samych siebie wygrywając na wyjeździe z Arsenalem 0:2 jak najbardziej zasłużenie. Była to ogromna sensacja bo mecze towarzyskie oraz eliminacje do Ligi Europejskiej to była tragiczna gra. No i jednak inauguracja to był jednorazowy wybryk bo w dwóch następnych meczach ulegli u siebie Leicester 1:2 oraz beniaminkowi Bournemouth 3:4. Defensywa gra tragicznie dużo błędów, ostrej gry i ogólny brak zgrania. Jedyna pozytywna rzecz w ich grze to potrafią walczyć i w każdym z tych starć łapali kontakt z rywalami. Dziś jednak przy takiej postawie na tyłach to nie będzie czego łapać bo już do przerwy może być koniec spotkania. Moim zdaniem przyszedł czas w którym ten zespół straci bramkę mimo że jak wspomniałem West Ham nie zachwyca ale dziś będzie mógł zagrać z kontry czyli tak jak w starciu z Arsenalem. Liverpool natomiast swoje bramki tutaj na pewno dołoży bo rywale grają koszmar w defensywie a jakby tego było mało to podstawowy bramkarz Adrian i prawy defensor Jenkinson są zawieszeni.

