Do tego dwumeczu drużyna ze Szwajcarii przystępowała w roli faworyta. Niedawny pogromca mistrzów Polski to uznana w Europie marka. Jest to klub, który słynie ze świetnej pracy z młodzieżą, doskonałego skautingu oraz z bardzo mądrej, przemyślanej polityki. 6 razy z rzędu w ostatnich rozgrywkach zdobywał tytuł mistrza Szwajcarii (w sumie 18 razy), pięciokrotnie występował w Lidze Mistrzów. W tym sezonie w lidze wygrał wszystkie 6 spotkań. Do wyróżniających się graczy należą środkowy obrońca Marek Suchy oraz gracze ofensywni: Birkij Bjarnason, Breel Embolo, Shkelzen Gashi. Po nieoczekiwanym remisie 2:2 w Bazylei (bramka wyrównująca dla graczy z Izraela padła w ostatniej minucie) zawodnicy ze Szwajcarii są na musiku. Muszą zaatakować i strzelić choćby jedną bramkę. Gracze z TelAvivu byli sprawcami małej niespodzianki w poprzedniej rundzie kwalifikacyjnej pokonując Viktorię Pilzno. W pierwszym meczu u siebie przegrali 1:2 i wydawało się że w rewanżu nie mają żadnych szans. Tymczasem po dwóch trafieniach Zahaviego Izraelczycy przeszli dalej. Los łączy oba te zespoły w rozgrywkach europejskich trzykrotnie (dwa razy w kwalifikacjach LM, raz w fazie grupowej LE). Za każdym razem zwycięsko wychodzili z tych potyczek gracze FC Basel. Szwajcarzy zaliczyli w poprzednim sezonie świetny występ w europejskich pucharach odpadając dopiero w 1/8 CHL z FC Porto. Nikt więc nie dopuszcza myśli, że FC Basel może zabraknąć w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Do tego jednak potrzebne jest zwycięstwo. Maccabi przystąpi do tego meczu po porażce w Superpucharze Izraela, za to trener ma do dyspozycji wszystkich graczy. W ekipie Ursa Fischera zabraknie na pewno kontuzjowanego Zdravko Kuzmanovica oraz Taulanta Xhaki. Jeśli Basel chce awansować musi wygrać (ewentualnie urządza ich także wysoki remis, ale to mało prawdopodobne) stąd mój typ 2.

