Robi się masówka na Malagę. Sporo osób przewiduje ich zwycięstwo. Tymczasem mam arugmenty za tym, że Anderlecht tego meczu nie musi przegrać. Malaga jest ostatnio w zawstydzającej formie. Odpadli z krajowego pucharu z jakąs drużyną z niższej ligi. Co więcej właśnie na własnym terenie. Kilka dni później mieli zmazlać ten blamaż, ale polegli z Getafe 1-0. W obu tych meczach nie strzelili nawet gola. Nie bardzo widzę atuty z przodu. Może wcześniej były, ale wydaje mi się, że Malaga czuje już zmęczenie tą rundą i stąd wynika ich słabsza dyspozycja. W końcu grali na dwóch poważnych frontach, mogli nieco przeszacować swoje siły i teraz odczuwają tego skutki. Co więcej Malaga nic nie musi. Wyjście z grupy ma z pierwszego miejsca, więc remis ich w 100% zadowala. Nie widzę jakiś przesłanek do wielkiej mobilizacji. Rywal przyjeżdża też nie robiący wrażenia. Na pewno na tym boisku grały w tym sezonie głośniejsze nazwy. Gdyby Anderlecht dawał podstawy do optymizmu swoją grą, można by próbować gry na gości. Ale ostatnio drużyna z Brukseli też nie zachwyca. Wygrała co prawda dwa minione mecze, ale obu nie miała prawa nie wygrać. Co więcej w meczu pucharowym męczyli się z przeciętnym Mechelen wygrywając dopiero po dogrywce. Bardzo możliwe że gościom remis da prawo gry w Lidze Europejskiej. Myślę, że będzie im na tym zależało. A także na pozytywnym zakończeniu swojej przygody z LM. Nie widzę więc aż tak dużej różnicy pomiędzy oboma zespołami, na korzyść gospodarzy teoretycznie przemawia własne boisko, na gosci większa mobilizacji. Wychodzi remis.

